Glejak u dziecka a utrata przyjaciół w szkole

Co tu się dzieje?
Regulamin, sprawy organizacyjne, ogłoszenia, ...

Glejak u dziecka a utrata przyjaciół w szkole

Postprzez Father » Pn kwi 09, 2012 2:58 pm

witam serdecznie

Jestem Ojcem córki która jest podczas chemioterapii (początki 2-ga),na początku chodziła do szkoły ,teraz ma nauczanie indywidualne.Jest w miarę radosna mimo choroby ,jednak że smuci mnie to że nikt jej nie odwiedza ze szkoły ,unikają jej jak by była trędowata.Czy to jest normalne przy tych chorobach.Chciałbym na forum poznać rodziców dzieci które przechodziły to samo .Może nawiązanie kontaktu i znajomość dzieci na forum ,lub spotkanie pomogła by zrozumieć mojej córce ,ze to nie koniec świata .



Pozdrawiam :(
Father
świeżynka
 
Posty: 3
Dołączył(a): N mar 04, 2012 2:52 pm

Re: Glejak u dziecka a utrata przyjaciół w szkole

Postprzez Python » Pn kwi 09, 2012 8:33 pm

Nasza córcia była jeszcze wszpitlau odwiedzana przez przyjaciółkę. Wróciła do szkoły pod 2 miesiącach, na początku dzieci były bardzo troskliwe, potem narzekała,że troche ja odstawiaja na bok. W zeszłym roku zmieniła szkole i tutaj nikomu o chorobie nie mówiła,jakos udało się odnaleźć.
Python
swój człek
 
Posty: 286
Dołączył(a): So gru 05, 2009 4:53 pm
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Glejak u dziecka a utrata przyjaciół w szkole

Postprzez nfmama » Wt kwi 10, 2012 9:32 am

Witaj, Father
to jest rzeczywiscie problem - utata kontaktów spolecznych osób chorych. Dotyczy to dorosłych i dzieci. Większosc ludzi, obciązonych poważnymi chorobami, niepełnosprawnoscią odczuwa spadek ilosci oraz jakosci kontaktów spolecznych. U dzieci jest tym bolesniejsze, ze w okresie dziecięctwa i mlodosci tworzy się umiejętnosc nawiązywania relacji spoleznych, a trudno je tworzyc, nie mając z kim......
nie piszesz, ile córka ma lat, jak przed chorobą wyglądały jej relacje z innymi, czy miała duzo znajomych ?
Z punktu widzenia osób trzecich, tzn. zdrowych przyczyny "odsuwania się" od chorych są trochę bardziej złozone niz przypisywanie im znieczulicy. Jedną z przyczyn jest nieumiejętnosc, lęk przed obcowaniem z osobą chorą. Podobnie, jak nie potrafimy rozmawiać z osobą w załobie, tak nie wiemy, co zrobic, gdy spotykamy się z kims chorym.O czym rozmawiac, czy współczuc, czy pomagać, jak się zachować......więc następuje unikanie. Poza tym choroba nie miesci się w kategoriach pożądanego zycia. Reklamy prezentują zycie piękne, zdrowe, silne, słoneczne, dynamiczne, takie szybciej, więcej, lepiej........a choroba to zatrzymuje, jest de-mode.......choroba kaze się zastanowic, miec czas, poczekac......tego nas nikt nie uczy, więc następuje....unikanie.
Ale.....pracowalam przez kilka lat z osobami niepełnosprawnymi, zwrócili mi uwagę na pewne kwestie zwiazane z umiejętnosciami spolecznymi-otóz twierdzą oni - nie wszyscy, ale ci, którzy mają moc ludzi wokoł siebie, a np. jezdzą na wózkach,są niewidomi, niedosłycszący itp.....ze rzecz nie polega na biernym czekaniu, az ktos się zreflektuje i okaze zainteresowanie osobie chorej, niesprawnej. Do ludzi trzeba wyjsc. Nie czekac, az "się domysla". Zadzwonic, zaprosic do siebie, zainicjowac rozmowę, spotkanie, pokazac, ze spotkanie z chorym nie musi oznaczac traumy i morza łez - bo tego zdrowi się boją-tylko moze byc wesolo, milo i przyjemnie, a pewn związane z chorobą niedogodnosci to drobiazg. Nie czeksc, az ktos się domysli, jak się zachowac,, tylko uprzedzic - nie sciskaj mnie za prawą rekę, mam wenflon w stopie, nie przeraz się, ze mi spuchla powieka, jak nie zrozumiesz, co mowię, to przypomniij, ze mam mowic wolno itp.......ulatwic ten kontakt.
Nie wiem, co było przyczyną u Was skorzystania z indywidualnego nauczania, ale ja jestem jego przeciwnikiem. Tzn uwazam, iz jest nauzywane, wykorzystywane nadmiernie. My w dzisiejszych czsach mamy na względzie przede wszystkim wzgledy edukacyjne, wiec organizując nauczanie indywidualne chcemy zapewnic dziecku ten dobry poziom nauczania, a zapominamy o tym, co dodatkowo oferuje dzieciom nauczanie publizne, grupowe -o innych ludziach, kontaktach z nimi, relacjach spolecznych. Nauczanie indywidualne to wyizolowanie dziecka za spoleczenstwa i odebranie spoleczeństwu mozliwosci kontaktu z chorym. Oczywiscie, czasami do nauczania indywidualnego są stanowcze przesłanki, ale powinno się je traktowac jako chwilową pomoc, a nie calosciowy standart.
Co mogę zaproponować? Kontakt z Waszej inicjatywy. Od czasu do czasu pofatygowac się do szkoły i pojawic w klasie,np. na klasowej Wigilii, z okazji jakiegos swięta, przekazac pozdrowienia, pokazac, ze się jest. Zaprosc do domu, zorganizowac jakies spotkanie. Pamiętac, ze relacje to tez dawanie, i nie zrazanie się drobnymi niepowodzeniami.
Pozdrawiam cieplutko, tez mama chorego :-)
nfmama
swój człek
 
Posty: 367
Dołączył(a): So lip 11, 2009 3:52 pm

Re: Glejak u dziecka a utrata przyjaciół w szkole

Postprzez Aga80 » Śr kwi 18, 2012 6:13 pm

Niestety nie nauczeni jesteśmy rozmaiac z ludźmi jeżeli znajda sie w trudnej sytuacji np z powodu pogorszenia stanu zdrowia. Bardzo łatwo moznadostrzec to właśnie w Waszym przypadku. Niestety tutaj inicjatywa powinna wyjśc od wychowawcy ale jeżeli nie mozna w ta strone to trzeba w drugą... tak jak napisała nfmama inicjatywa powinna wyjść od Was.
Porozmawiajcie z wychowawca córki że chcielibyscie żeby córka utrzymywała kontakty z klasą, żeby mimo choroby uczestniczyła w życiu klasy. Czasami w orzeczeniu czy opini kierującym dziecko na nauczanie indywidualne jest punkt o wskazanym kontakcie dziecka z klasą.
Może np wchodzic na godzinę wychowawczą, czy jak napisała nfmama imprezach okolicznościowych. Imprezke można zrobić też u siebie. Może otworzycie sezon grillowy jak macie taka mozliwość?
Wiara pokonuje kazdą odległość, a wytrwałość zdobędzie każdą górę
Aga80
swój człek
 
Posty: 108
Dołączył(a): Cz wrz 06, 2007 5:45 pm

Re: Glejak u dziecka a utrata przyjaciół w szkole

Postprzez nfmama » Cz kwi 19, 2012 2:53 pm

Muszę się przyznać, iz sama niezle się "napracowałam", by pomóc synowo utrzymać i nawiązywać kontakty z rówieśnikami. Był chory, więc siłą rzeczy niepewność u innych, np. rodziców malych dzieci się pojawiała. Nie choodziło o czysty lęk przed kontaktem z chorym, ale o to, co mozna, czego nie itp. Napracowałam sie, bo np.na pocz. podstawówki zorganizowalam u siebie w domu korepetycje z angielskiego - znalazłam nauczycielkę, udostępniłam pokoj, odbierałam 6 dzieci za szkoły, przyprowadzałam do siebie....rodzice się cieszyli, bo mieli rozwiązany problem angielsiego, za duzo mniejsze pieniądze, niz indywidualnie, a ja się cieszyłam, ze wokoł syna sa koledzy. Po lekcji zostawali u nas w domu, czasami się bawili, czasami odrabiali lekcje....wartosc dodana z tego była taka, ze te kilkoro dzieci nauczylo się, ze kontakt z kims chorym nie gryzie, ze mozna normalnie, a za nimi tę normalnosc zaczęła stosować cała klasa :-) organizowalam w domu też imprezy urodzinowe, starałam się, by byly bardzo atrakcyjne. Syn też był zapraszany na takie imprezy. Zawsze chodził! W któres wakacje kolega wyjezdza ł na wakacje z rodzicami do Grecji. Zaproponowali, zeby mój syn z nimi pojechal - chłopcy się do dziś przyjaznią - mama zapytala tylko, czy są jakies ograniczenia.Jedyne, które były to zakaz dzwigania - stan po 2 pierwszych operacjach kręgosłupa. Oczywiscie, fotki z wakacji ukazały się na FB, co pokazalo innym rówieśnikom, ze chory, operowany wyjezdza sobie na wakacje i się swietnie mozna z nim bawić i spędzać czas.
Tu trzeba trochę "markeingu i reklamy", sporo inicjaywy własnej. Nie czekać, az ludzie "się domyslą", mogą równie dobrze wysnuc wniosek, ze skoro dziecko jest "nieobecne", nieaktywne, to znaczy, ze tak ma być.
Kontakty społeczne to relacja dwustronna, trzeba zadbać o naszą stronę, druga tez się pojawi.
ps. dużą robotę w tej kwestii wykonały dwie starsze siostry syna. Do nich przychodzili znajomi, a róweiesnikom syna bardzo imponowało, ze on zna gimnazjalistów, licealistów, studentów.........z nimi przebywa, chodzi na imprezy, do kina......
nfmama
swój człek
 
Posty: 367
Dołączył(a): So lip 11, 2009 3:52 pm


Powrót do Życie forum

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
cron